Nie nadaję się do niczego, jestem jedynie najlepsza w odpychaniu ludzi od siebie. Płaczę teraz pierwszy raz od dawna, ronię łzy ze smutku i tak ładnie tu piszę. Dziwię się, że mam no to siłę, bo na co dzień moje wypowiedzi to zlepek chaotycznych myśli bez polskich znaków, bez przemyślenia i bez ładnych zwrotów, czy inteligentnych słów. Jestem już tak wypalona, wyżarta od środka przez toksyczne substancje, że nie wiem czy jest cokolwiek wartego choćby odrobiny atencji ze strony bliskich, bo ze strony dalszych znajomych nawet na nią nie liczę.
