środa, 1 stycznia 2025

Na wypadek gdybym zajrzała tu za rok.


Tyle jest we mnie nowego-starego. Wróciłam do siebie przynosząc ze sobą instrukcję obsługi mojej głowy. Nauczyłam się jak być sobą. Koniec końców 2024 uważam za dobry rok. Jest mi okej z miejscem, w którym jestem. Prawie. Ale jest już serio bardzo blisko. Myślę, że moje relacje z ludźmi idą w dobrym kierunku. Myślę, że może jednak da się mnie lubić. Myślę, że są ludzie, na twarzach których wywołuję uśmiech moim niespecjalnie wyszukanym poczuciem humoru. Pozwalam sobie na więcej. Dbam o siebie więcej. Zależy mi na sobie bardziej. 

Pierwszy dzień stycznia budzi emocje. Ile przede mną? Życzyłabym sobie więcej odwagi, więcej szaleństwa, więcej ŻYCIA. Życzę sobie bym przyszła ja mogłą z dumą pochwalić się doświadczeniami zebranymi przez następne 365 dni. Życzę sobie odkrywania nieodkrytych ścieżek. Próbowania, testowania, sprawdzania, śmiania, płakania, krzyczenia, tańczenia, odpoczynku i zmęczenia. Kochania? Nie wiem, czy to już. Może zacznijmy od lubienia. Niegryzienia. Otwartej głowy.

Jestem już duża, o rok starsza. Znowu. Ale w jakiś sposób to dla mnie będzie 2015. Czuję, że istnieję na dwóch płaszczyznach. Dwóch liniach. Jedna to ta fizyczna, to co faktycznie się dzieje, to jak faktycznie wyglądam. Druga to ta w mojej głowie, mój obraz siebie jako osoby. To kim jestem, jak wyglądam.

Cel na 2025 rok: dołożyć starań, by te dwie linie się spotkały.