piątek, 4 listopada 2016

Czuję się po nim upośledzona. Bolą mnie palce od przesuwania nimi po ekranie telefonu od prawej do lewej. Wierzcie mi, miłość nie istnieje. W tym świecie nie można ani kochać ani być kochanym. Nienawidzę alkoholu. O ironio, właśnie piszę pod jego wpływem. Nic więcej nie powiem, może jedynie, że chcę dopić moją cholerną herbatę. Ale co KURWA z tego.

czwartek, 3 listopada 2016

Chcę znowu tonąć. Zmęczona jestem powtarzaniem sobie, że to się zmieni. Znów czekam na przypływ. Kiedy nie mogłam już żyć w ten sposób, myślałam, że to najgorsze co może mnie w życiu spotkać. Jednak jest coś co boli bardziej. Fakt, że tęsknię za zobojętnieniem na wszystko co mnie otacza. Tęsknie, kurwa, za byciem obojętnym na ludzi, których kocham. Wtedy myślałam, że zwariowałam. Nie. Wtedy nie wiedziałam, czym jest zaprzepaszczenie siebie. Miałam nadzieję, że to nie będzie trwało, ale nigdy nie chciałam, żeby się zakończyło. Jestem zepsuta do granic możliwości. Uświadomiona do bólu, do krwi, do mięśni, do kości, do szpiku. Do śmierci. A może to teraz dopiero moje zwłoki opadają na dno. Może utonęłam w momencie, w którym zdałam sobie z tego sprawę. Nie rusza mnie fakt, iż najbardziej ludzki odruch jaki istnieje, zanika. Tęskniłam za otępieniem, za smutkiem, za emocjami. Chyba powinnam zatęsknić za byciem ludzkim. Chyba stałam się się tym, czym nigdy nie chciałam być. Mam wrażenie, że poczuję że żyję dopiero wtedy, gdy sprawie że ktoś będzie czuł się tak ja kiedyś. Jak ja, za którą tęsknię. Nie wiem już kim jestem. Co będzie dalej?


wtorek, 1 listopada 2016

Jestem wciąż. Co z tego. To już niemal dwadzieścia lat. Mój kot śpi obok, bo tak - mam kota. Kot śpi obok i to najlepsze co mnie spotkało od ośmiu miesięcy. Wreszcie nie jestem sama na tych pieprzonych czterdziestu pięciu metrach kwadratowych. Dwa pokoje, kuchnia i łazienka pełne samotności, pustki i poczucia beznadziejności. Nie mam pojęcia jak to się stało, ale skończyłam szkołę, znalazłam pracę i niepewnym krokiem, jak po cienkiej tafli lodu, wkraczam w dorosłe życie. Jestem przerażona i czuję się malutka. Tak malutka, że równie dobrze mogłoby mnie nie być. Gubię się i potykam. Oddałabym wszystko by wrócić do szkoły. Tam wszystko było banalnie proste. I mówię to, nieśmiało się w duszy śmiejąc, bo przecież kiedyś to była taka tragedia. Taki dramat. A to nic. Bywają gorsze rzeczy. Na ptrzykład życie.


"Tak samo jak nie ma sensu wpatrywać się w ludzi. Są identyczni. Trajektorie ich ruchów, ich myśli, ich lęki są zbieżne w stu procentach. Odróżniają się tylko szczegółami. Mundurkami. Można oceniać i opisywać ludzi, grupować ich w podzbiory, katalogować, przypisywać im miejsca na własnych siatkach, mapach. Ale jesteśmy tutaj wszyscy tacy sami jak rozproszone punkty, bezładnie i bez skutku próbujące wrócić do wspólnego stanu skupienia, złączyć się w jedną plamę." - Jakub Żulczyk