niedziela, 30 marca 2014

Nie wiem czy jest sens dalej prowadzić tego bloga. Po części nie wyobrażam sobie opuścić tego miejsca. Zwłaszcza teraz. Ale chyba się wypaliłam. Inaczej - nie potrafię myśleć ani pisać o niczym innym niż odchudzanie. Ilości, kalorie, to co zjadłam, czego nie zjadłam. Waga za duża, ubrania za ciasne, lustro mnie okłamuje. Chcę widzieć się normalnie. Jeszcze bardziej pragnę się od tego uwolnić. Przestać się przejmować. Idą wakacje, a ja walczę ze zlikwidowaniem blizn na nogach. Staram się zachowywać normalnie. Może jestem normalna? Moje prawdziwe ja gdzieś głęboko się tylko ukryło. Ale które "ja" jest tym właściwym? Mimo wsłuchiwania się w ciszę nadal niczego nie rozumiem.


Dzieje się coś o czym boję się myśleć. 
Wraz z zapachem ciepłego powietrza wraca wszystko z przed roku.
Nie. Nie wmówicie mi, że tęsknię.

poniedziałek, 24 marca 2014

Zaczynam podejrzewać u mnie depresję. Od jakiegoś czasu nie ma dnia, żebym nie płakała z powodu jedzenia i tego jak wyglądam. Wymiotuję. Pomijam posiłki. Kłamię co do spożytych ilości. A potem się obżeram. Nie wiem czego od siebie wymagam. Wszystko jest jak mgnienie oka, dotykam papierowych ścian domu jakim jest moje podejście do siebie. 60 dni. 60 dni wyrzeczeń, efektów brak. Czy dążę do akceptacji siebie? Czy to może pogoń za nieskończonością. Bieg do doskonałości. Bez mety. Bez fanfarów i konfetti. Nie wiem nic. Ha, Wygrana mnie nie cieszy. Przegrana łamie mi wiarę w siebie.


środa, 19 marca 2014

Jestem uwikłana w pakt z własnymi kompleksami. Nie mogę zebrać myśli więc napiszę dziś tyle co nic. Obżarłam się, zwróciłam to. Dałam sobie wycisk, nadal gryzą mnie wyrzuty sumienia, Przywykłam do tego. Przywykłam do niejedzenia cukru. Przywykłam do braku słodyczy w moim życiu. Jedynie gorzki rygor i ścisłe obostrzenia, jeżeli chcę coś osiągnąć nie mogę się poddać.




poniedziałek, 10 marca 2014

I'm not broken... I am nothing,
Zmęczony umysł. Wami wszystkim. I zmęczone ciało dążeniem do perfekcji, której prawdopodobnie nigdy nie osiągnę. Dążenie do punktu bez wyjścia. Ale zbyt wielkie są chęci udowodnienia samej sobie, że jest się jednak coś wartym... Bo tak bardzo chciałabym w to uwierzyć. A czuję się przegrana. Na wszystkich pozycjach stracona. Skąd w tak młodej osobie, jak ja, tyle zwątpienia i beznadziei?  Wszystko to wyłania się z czerni i pochłania mnie bezpowrotnie. Cholera jasna! Nie mogę być taką pesymistką. Idzie wiosna i muszę zrobić wszystko, aby i we mnie coś rozkwitło.


czwartek, 6 marca 2014

Początek końca tygodnia. Sądny dzień. Chorobliwe podejście to liczb. Ale nie jest najgorzej. Będę bardziej się starać. Każdy przegrany dzień oddala mnie od osiągnięcia wyznaczonego celu. Wszystko zależy ode mnie i mogę walczyć albo się poddać. Jutro robię sobie dzień przerwy. Od zakładania maski i od dopasowywania się. Od obowiązków i stresu. Od życia. Koncert? Bieganie? Ucieczka mentalna czy fizyczna? Cokolwiek, byle by zagłuszyć ten cholerny łoskot myśli. Jestem taka dziwna i rozchwiana. Ludzie tego nie rozumieją. A ci, którzy rozumieją i którzy bez słów mogliby siedzieć ze mną w ciszy mieszkają tak daleko. Frustrująca ironia losu. Czasami myślę, że to wszystko specjalnie. Słabe jednostki rozsiane są po świecie, by mogły pogrążyć się w swojej marności. Są same, bo nikt im nawet nie umożliwia podróży i spotkania z kimś tego samego pokroju. Dryfują na oceanie emocji. I każdej nocy przeżywają sztorm. I toną...


poniedziałek, 3 marca 2014

Chęć zwrócenia wszystkiego co dzisiaj zjadłam znowu się odzywa. Włączam muzykę i próbuję zagłuszyć natarczywe myśli. Bardzo chcę zostać jutro w domu, pod kołdrą. Bardzo chcę iść teraz spać. A nie mogę. Nie powinnam. Pozostaje mi wytrzymać te dwa tygodnie i ma być już bardzo ciepło. Szykuje się wyprawa na rolkach za miasto. Tylko kto będzie chciał towarzyszyć mi w tej drodze? Mam wrażenie, że im bardziej staram się dopasować, tym drastyczniej odrzucam wielu ludzi. A moja bariera społeczna jest coraz grubsza. Nie umiem już nad tym zapanować.


Siedzę. Łzy znów napływają mi do oczu. Odpisuję kilku osobom jakieś lakoniczne zwroty. Nikt z nich nie domyśla się nawet jak jest mi źle. Czuję się tak cholernie odrzucona. Nikt nie zwraca uwagi na moje potrzeby, a ja też nie potrafię o nie zawalczyć. Zawsze jestem ja dla wszystkich. Dlaczego nie czuję, że ktokolwiek jest dla mnie?

niedziela, 2 marca 2014

Throwback do poniedziałku, 24 lutego. Warszawa, Hydrozagadka, koncert. Cztery zespoły na żywo, w tym Being As An Ocean. Jak za mglą pamiętam, że rozmawiałam z Joelem, a potem mnie przytulił. Że dziękowałam Tylerowi i Ralphowi. Jak płakałam ze szczęścia i paliłam papierosa pod gwieździstym niebem. Zapach stygnącego asfaltu stolicy i wiecznie zabiegani ludzie. Klimat szarej, ponurej Pragi i stukot tramwaju. To było niesamowite. Rozmowa z człowiekiem, dzięki któremu codziennie masz tą marną nadzieję. Każdego ranka słucham ich piosenek i myślę, że nie warto się poddawać, bo oni mnie rozumieją, Przeżywają to samo. Trudno uwierzyć jak kilka dźwięków gitary i wykrzyczane słowa mogą wpłynąć na człowieka. Nie potrafię opisać tego żadnymi słowami, jak wiele to dla mnie znaczyło. Minął już prawie tydzień, a ja nadal wspominam wszystko od początku do końca. Spełniłam marzenie.