Beznamiętna pustka. Najgorsze propozycje są najbardziej kuszące. To tylko dwa tygodnie. Dwa tygodnie na podjęcie decyzji. Jaki mam wybór? Zabijać się powoli w samotności czekając na coś co nie nadejdzie, czy raz skorzystać z życia a potem od razu umrzeć? Chorobliwie już nie wiem co robić.
niedziela, 29 grudnia 2013
wtorek, 24 grudnia 2013
Plany na dziś wieczór? Powspominam lipiec, potęsknię trochę, byle nie za dużo. Musi zostać mi coś na wieczność. Chyba dziś zrozumiałam coś bardzo ważnego. Miłość nie znika jak dym z papierosa. Nie obraca się też w popiół, który można strzepnąć szybkim ruchem z rękawa zimowego płaszcza. Miłość to uczucie, które jest jak księżyc. Nie można go przeoczyć, jest wielki i piękny. Daje znać o sobie w nocy, lecz w dzień także istnieje, mimo, iż go nie widzimy. Nie jestem typem kochliwej małolaty, która widzi pięknego chłopca i w mig zaczyna trzepotać rzęsami. Jestem raczej typem małej, szarej autodestrukcji, której ciało, niczym jedwab, obleka cholerna tęsknota. Dużo się smucę i jestem stała w uczuciach. I nie potrafię sobie poradzić w zimowe wieczory, bez twojego ciepłego uścisku. Ciepłego za sprawą uczuć, które do mnie żywiłeś lub po prostu z powodu lipcowych upałów.
poniedziałek, 23 grudnia 2013
Tęsknię, płaczę, czekam nie wiem na co i zdecydowanie za dużo myślę. W takim tempie przestanę normalnie funkcjonować prawdopodobnie jeszcze przed końcem zimy. Trudno. Póki co nie martwię się. Jest wolne, więc i ja chcę mieć wolne od zmartwień. Pojutrze spotkanie rodzinne, przyznam, że nieco się obawiam. Być oceniana, albo chociażby komplementowana. Nie wiem dlaczego, po prostu. Proszę nie mówcie o mnie, nie zwracajcie uwagi.
Gram, żeby zapomnieć i właśnie zaraz idę zapominać dalej. Chyba za bardzo zżyłam się z Franklinem, Michaelem i Trevorem oraz całym Los Santos. Nie wyobrażam sobie skończyć GTA V, tak szybko jak skończyłam Tomb Raider. Co pocznę z życiem? Pozostanie mi jedynie odliczanie dni do koncertu 30 Seconds To Mars w czerwcu.
wtorek, 10 grudnia 2013
Nasza miłość była wyłącznie dziecinną zabawą,
Mimo to wiemy swoje,
że to coś dla nas znaczyło
A te kawałki wciąż trwają w każdym z osobna, kogo kochaliśmy
Więc podnieśmy te kawałki,
Spróbujmy i zróbmy połowę jedności,
Ale w naszej podświadomości
Jest trochę inna historia do opowiedzenia.
Ta Miłość ucałowała nasze usta,
Ta Miłość dotknęła naszych oczu.
I nieważne jak szczerze,
Ta Miłość zmieniła nasze życia.
I nawet jeśli cała miłość się ulotniła,
Mamy kilka blizn do dumnego zaprezentowania,
Ponieważ pod koniec naszych żyć
Możemy powiedzieć: "przynajmniej próbowaliśmy"
Mimo to wiemy swoje,
że to coś dla nas znaczyło
A te kawałki wciąż trwają w każdym z osobna, kogo kochaliśmy
Więc podnieśmy te kawałki,
Spróbujmy i zróbmy połowę jedności,
Ale w naszej podświadomości
Jest trochę inna historia do opowiedzenia.
Ta Miłość ucałowała nasze usta,
Ta Miłość dotknęła naszych oczu.
I nieważne jak szczerze,
Ta Miłość zmieniła nasze życia.
I nawet jeśli cała miłość się ulotniła,
Mamy kilka blizn do dumnego zaprezentowania,
Ponieważ pod koniec naszych żyć
Możemy powiedzieć: "przynajmniej próbowaliśmy"
Chcę czy nie chcę żyć? Dusze się, zalewam się łzami i nie potrafię wziąć oddechu. Dlaczego? Przecież, żadne z nas nic już ze sobą nie łączy oprócz wspomnień i nieczęstych rozmów. Wielka odległość i różnice poglądów. Dlaczego więc płaczę, a ręce trzęsą mi się jak na największym mrozie? Boję się, że być może miałam jeszcze coś, co właśnie straciłam bezpowrotnie. Spłonęło, jak ostatnie wspólnie zdjęcie. Błagam, uśpijcie mnie. Chcę śpiączki farmakologicznej lub narkozy, z której nikomu nie uda się mnie wybudzić. Zazwyczaj cudowny ból, dziś nie pomaga. Trzeba czegoś więcej. Sytuacja jest nie na tak mainstreamowe rozwiązania. Nie chcę, nie będę jeść. I umrę. Nareszcie, wszystko zniknie, jak zły sen każdego mglistego poranka.
poniedziałek, 9 grudnia 2013
Zmęczony, tak bardzo zmęczony okazywaniem prawdziwej miłości
Której większość nie ma nawet ochoty poczuć
Zobacz to co widziałem ja
Otwórz oczy i zrozum, że to jest prawdziwe
Ta pora roku przynosi ze sobą głęboką ciemność
Zgubiłem się, i raczej się już nie odnajdę
Skrzywiony, udręczony bólem
Wiem, że powinien czuć się wolny, ale śpiewam dalej ten smutny refren
Nie mogę spać, a jedzenie straciło smak
Boże, tak straszliwie dość mam tego miejsca
Której większość nie ma nawet ochoty poczuć
Zobacz to co widziałem ja
Otwórz oczy i zrozum, że to jest prawdziwe
Ta pora roku przynosi ze sobą głęboką ciemność
Zgubiłem się, i raczej się już nie odnajdę
Skrzywiony, udręczony bólem
Wiem, że powinien czuć się wolny, ale śpiewam dalej ten smutny refren
Nie mogę spać, a jedzenie straciło smak
Boże, tak straszliwie dość mam tego miejsca
Boję się wychodzić z domu, naprawdę. Przeraża mnie znieczulica społeczna i to, że za bycie sobą zostajesz skreślony na samym początku. Nie czuję się pewnie, każdy krok stawiam na cienkiej tafli lodu. Za odwagę trzeba płacić, strach jest za darmo. Jest mi dobrze ze swoim widzeniem świata. Słucham muzyki, której człowiek nie powinien słuchać, gdyż dołuje. Lecz to jakiś rodzaj masochizmu, wpędzanie się w głębsze nostalgie za nieznanym i wyczekiwanym. Oczywiście ran na duszy nie widać, prawda? Przecież mówię, wszystko w porządku. Przyłóż mi pistolet do skroni i rozchlap mój mózg na ścianie. Naprawdę, mówię, nie ma sprawy. Wszyscy się zmienili.
poniedziałek, 2 grudnia 2013
Przestań mnie komplementować. Nienawidzę tego, wpadam w panikę, gdy ktoś mówi o moim ciele. Nie chcę tego, nie potrzebuję. Nie dotykaj mnie. Nienawidzę siebie, swojego ciała. Nie chcę, aby mnie przytulać, aby dotykać, aby mówić coś o moim ciele. Zostaw mnie. Chcę dążyć do perfekcji, ale nie dążę do niej. Ciągle upadam, przegrywam sama ze sobą. Co mam zrobić? Czuję się zagubiona do tego stopnia, że stwarzam problemy sobie i innym. To wszystko jest bez sensu, chore myśli. Nic nie jest w stanie mnie od nich skutecznie odciąć. To jest coś co było we mnie od zawsze i będzie na zawsze.
Każdemu dookoła mówię, że nie chcę cię widzieć, a wzrokiem szukam cię po ulicy. Kocham cię szeptem, możesz nie zauważyć. Anyway, nie chcę cię tracić, a przynajmniej tego co po tobie mi zostało, a mój lęk jest tak wielki, że nie mogę zaczerpnąć tchu.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)











