sobota, 6 maja 2023

 na pewnym etapie życia przestałam myśleć o relacjach w sposób krytycznie zero-jedynkowy
nie zmienia to faktu, że jestem zagubiona w kłębach myśli, a zwątpienie to już chyba moje drugie imię
chyba jeszcze się waham czy to imię należy do mnie czy do ciebie i próbuję wierzyć, że czas zwróci co mi należne
przerażona staram się ten ból poczuć zamiast kolejny raz go intelektualizować
mój poturbowany układ nerwowy głośno protestuje, dlatego chyba piszę tu
zamiast po prostu odczuwać


emocjonalni uchodźcy
przekraczają granice
przewożąc ze sobą
swój bagaż
w ich kraju
wybuchła wojna strachu
miałam być białą flagą
stanowiskiem medycznym
ciepłym uściskiem
domem
trafiona rykoszetem słów
liżę rany i czekam
na blizny i zrosty
na twardą w końcu
skórę






piątek, 7 kwietnia 2023

 Wpadam tu ukradkiem. Sprawdzam jak w odniesieniu do upływającego czasu zmienia się moje życie. Szukam potwierdzenia, że jest lepiej.

Słońce.

Kwiecień, śnieg, a moją twarz muskają ciepłe promienie słońca. Jeśli oszalałam - nie zabierajcie mnie, nie leczcie. Ten rodzaj szaleństwa z uśmiechem na twarzy mogę witać o poranku. Moja wewnętrzna kula ziemska nagle zmieniła kąt nachylenia i w moim sercu nastał lipiec. Obserwując to, moje myśli złowieszczo szepczą mi na ucho, żebym jeszcze nie chowała kurtek, czapek i szalików, bo przecież zaraz będzie grudzień. Trudno, najwyżej zmarznę. Nauczę się jak przeżyć w minusowych temperaturach.
Teraz cieszę się latem w moim sercu. Odurzam się zapachem rozgrzanego letniego asfaltu. W mojej głowie czuję to wszystko bardzo wyraźnie. Witam czule motyle. Nie wiem, czy bardziej one boją się mnie, czy ja ich.

Powrót czucia.

Piecze. W klatce piersiowej. W dłoniach. W podbrzuszu. Mrowi. W twarzy.

Strach.

Ale boje się. Najbardziej o siebie. Bo jestem sobie najdroższa na całym świecie. Ale chroniąc się, nie chcę już więcej sobie odmawiać.