środa, 17 lipca 2013

Wiem, jestem tutaj, w miejscu. Stanie w miejscu jest tak na dobrą sprawę bardzo dynamiczne. Bardzo uważnie obserwuję zmiany położenia ludzi wokół mnie. Obserwuję, jak ich charaktery, osobowość ulegają zmianie z podmuchem letniego, wieczornego chłodu. Potem nie są to już ci sami ludzie, których wcześniej uważaliśmy za coś tak dobrego jak kubek ciepłej zielonej herbaty i koc. W takich chwilach nawet mucha wędrująca po szybie wydaje nam się bliższa. Garstka ludzi, znanych krócej, sprawia wrażenie osób godnych zaufania. Z każdym spacerem, z każdą kąpielą, z każdym kolejnym kęsem kanapki utwierdzam się w przekonaniu, że nierealne staje się realne. Całodniowe rozmowy z człowiekiem przez kabel. Coś sprawia, że mimo tej odległości wydajemy się sobie bliscy. Zaufanie buduje się na niewiedzy, to uzależnia.

poniedziałek, 15 lipca 2013

Radiohead, księżyc i internet. Stawiam pierwsze kroki na nowej papierowej konstrukcji. Odległość wymaga zaufania. Jesteśmy z tego samego materiału co nasze sny. Szkoda, że tak rzadko mi się śnisz. Szkoda, że w ogóle tak rzadko Ciebie mam a wyciągnięcie ręki. Przywiązanie w tym przypadku to ryzyko, nie wspominając o miłości. W takiej postaci mam zamiar jeść je łyżkami. Wiek to tylko liczby, odległość to także tylko liczby. Wspomnienia są jak pyłki unoszące się w powietrzu. Wdychanie ich przyprawia nas o alergię. Oczy łzawią. Mimo to nie mamy na to wpływu. Cztery dni. Cztery, trzy, dwa, jeden.