niedziela, 10 maja 2026

Czas mi leci coraz szybciej. 

Cholernie nie mogę się zdecydować czy lubię siebie jako połowę. Uwielbiałam siebie jako całość, ale czy jestem stworzona do życia z drugim człowiekiem? Często czuję się obca. Sama dla siebie. Za to kim okazało się, że jestem.

Zła.

Znowu zła za to, kim myślę. że on mnie stworzył.

Czas leci mi coraz szybciej.

Jak wydusić ten romantyzm, który po latach stał się tłem życia? Wtedy każdy zachód słońca, każde piwo na ławce. Każda plotka za plecami i każda wiadomość w nocy. Wszystko miało barwę, jak serial.

Nie chcę dorastać.

Czuję się jak więzień. Więzień korporacji, więzień związku, więzień konta bankowego i reklam na instagramie. Więzień planów zapisanych w kalendarzu i więzień trzydniowego kaca. Dupa. Nic już faktycznie nie smakuje jak sierpniowe powietrze parującego wieczorem asfaltu po upalnym dniu. I rozrywa mi to serce. Chcę podróżować w czasie. I nie chcę zmarszczek (czas na botoks?).

A ja? Rozjechałam się jeszcze bardziej.