piątek, 7 kwietnia 2023

 Wpadam tu ukradkiem. Sprawdzam jak w odniesieniu do upływającego czasu zmienia się moje życie. Szukam potwierdzenia, że jest lepiej.

Słońce.

Kwiecień, śnieg, a moją twarz muskają ciepłe promienie słońca. Jeśli oszalałam - nie zabierajcie mnie, nie leczcie. Ten rodzaj szaleństwa z uśmiechem na twarzy mogę witać o poranku. Moja wewnętrzna kula ziemska nagle zmieniła kąt nachylenia i w moim sercu nastał lipiec. Obserwując to, moje myśli złowieszczo szepczą mi na ucho, żebym jeszcze nie chowała kurtek, czapek i szalików, bo przecież zaraz będzie grudzień. Trudno, najwyżej zmarznę. Nauczę się jak przeżyć w minusowych temperaturach.
Teraz cieszę się latem w moim sercu. Odurzam się zapachem rozgrzanego letniego asfaltu. W mojej głowie czuję to wszystko bardzo wyraźnie. Witam czule motyle. Nie wiem, czy bardziej one boją się mnie, czy ja ich.

Powrót czucia.

Piecze. W klatce piersiowej. W dłoniach. W podbrzuszu. Mrowi. W twarzy.

Strach.

Ale boje się. Najbardziej o siebie. Bo jestem sobie najdroższa na całym świecie. Ale chroniąc się, nie chcę już więcej sobie odmawiać.







Brak komentarzy:

Prześlij komentarz