niedziela, 16 lutego 2014

Znów zaczynam wariować, na śniadanie zjadłam tylko jedną małą kanapkę i podejrzanie dobrze się z tym czuję. Teraz piję kawę, bez cukru bo i we mnie nie ma słodyczy. Za 8 dni Warszawa i koncert, w co nadal nie mogę uwierzyć. Ujrzę moje ukochane Being As An Ocean, będą na wyciągnięcie ręki. Jednak mimo to nie mogę z ręką na sercu stwierdzić, że jest mi dobrze. Nie jest. Znów powróciła nerwowość, znowu moje przedramię nie wygląda tak jak wyglądać powinno. Brak lub nadmiar, obojętnie, Lecz nadal czuję niepohamowaną siłę w sobie i nadzieję na uzyskanie wymarzonej wagi. Wszystko idzie w dobrym kierunku, chyba znalazłam odpowiednią drogę, bo od miesiąca ani razu się nie potknęłam.






Brak komentarzy:

Prześlij komentarz