Zastanawiam się czy ludzi naprawdę obchodzi moja osoba i, czy gdy pytają co u mnie, rzeczywiście ich to nurtuje. Zacznijmy od tego dlaczego się nienawidzisz. Dobre pytanie, powiedz dziewczyno! Dlaczego się nienawidzisz? I pada odpowiedź, taka sama jak zawsze - "nie wiem". Na miłość boską, jak możesz nie wiedzieć dlaczego nienawidzisz siebie. Cóż, wiem, ale gdy wypowiadam to na głos lub piszę na klawiaturze to sprawiam, że powód ten staje się zmaterializowany i namacalny, i właśnie to mnie przerasta. Ale jest cisza i milczenie. I postanawiam, że jednak spróbuję. Więc mówię nieśmiało "choć może i wiem". Ale gdy ja stwierdziłam, że wiem, to ty stwierdzasz, że tak naprawdę cię to nie interesowało. I milczenie się nie kończy. I czuję się jak gówno, bo gdy próbuję znaleźć siebie, to w tym momencie chowam się jeszcze bardziej i zamykam kolejne drzwi na klucz.



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz