poniedziałek, 28 września 2015

Czuję się osaczona. Wszyscy ode mnie czegoś oczekują, kontrolują, wypytują. Mam wrażenie, że otaczający mnie ludzie traktują mnie zbyt pobłażliwie lub zbyt poważnie, nikt nie doszukuje się sedna, nikt się we mnie nie wsłuchuje. Mogłoby to chociaż oznaczać, że mam ten cholerny święty spokój, ale niestety. Chciałabym choć raz poczuć się traktowana poważnie, bez uszczypliwych komentarzy, ale i bez zbędnego zainteresowania moją osobą. Czy jest to wykonalne? Nie mam pojęcia. Dopada mnie nieprzysiadalność. "Ja to pierdolę, dziś jestem w nastroju nieprzysiadalnym". Mija mi tak życie, przelatuje przez palce i bliskie połamania paznokcie. Piję herbatę o smaku pomarańczy i cynamonu. Od dawna już tylko herbata jest w stanie rozgrzać moje zlodowaciałe serce.

Oglądałam dziś od trzeciej nad ranem zaćmienie księżyca. To było piękne. Siedziałam opatulona kołdrą i myślałam o tym, jakie to piękne, że patrzymy na takie zjawisko, na planetę, która jest częścią wszechświata. Jest tak daleko, ale wydaje się jak na wyciągnięcie ręki. Kumulują się we mnie emocje, z każdą chwilą jest ich coraz więcej, ale nie mają ujścia. Czy kiedyś wybuchnę?






Brak komentarzy:

Prześlij komentarz