Zabawne jak bardzo nic może się nie zmienić w ciągu dwóch tygodni. Może tylko coraz bardziej popadam w chorobę psychiczną i moje urojenia. Siniaki wyglądają pięknie, kolejna krew, tylko pod skórą, mniej zauważalna (czy bardziej?). Coś dziwnego się dzieje, czego mój mózg nie przyjmuje i muszę się upominać na każdym kroku. Lecz może uśpię swą czujność, mam na to dwa tygodnie. Dwa tygodnie na wzlot, dwa tygodnie na upadek, Wybór należy do mnie. Mała zmiana, Drastyczna zmiana. Wyniszczenie zewnętrzne, początek początku. Zmiany mniej powierzchowne niż można by się spodziewać. Siła i wytrwałość. Oh, nie pamiętam kiedy was ostatnio widziałam.


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz