Cóż mogę rzec? Mamy kolejny, 2014 rok. Rok kolejnych przegranych, upokorzeń i robienia krwawego szkicownika z ciała? Czy będzie to rok wielu sukcesów i małych wygranych? Szkoda, że zaczęłam go płaczem i paniką. Wszystko zależy ode mnie. Wszystko i nic. Od wczoraj postanowienia noworoczne wcieliłam w życie. No, może nie do końca, ale staram się. Przysięgam, naprawdę się staram! I uda mi się, bo nie widzę opcji by było inaczej... Lecz jeśli... Wtedy, nie martwię się tym, gdyż wchłonie mnie nicość i frustracja. Alkohol, dla uśmierzenia bólu, dla wyciszenia myśli, dla poczucia ludzkiej ulotności. Papierosy, od tak, bo lubię się powoli zabijać. Podsumowując, nie odczułam jakiejś granicy - coś się kończy, a coś zaczyna. Znalazłam po prostu pretekst, by wziąć się w garść.


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz