sobota, 5 kwietnia 2014

Dzień leci zadziwiająco szybko, gdy prawie nic się nie je. Wczorajszy - jak mgnienie oka. Being As An Ocean, Forecast, Hotel Books, Polar, Hundreth, Conceptions, Elephantis, Road To Manila, The Distant North i wiele więcej, mogłabym tak wymieniać moje uczucia godzinami. Bo te zespoły, ta muzyka to nic innego jak moje uczucia. Wykrzyczane, z dokładnością do setnych sekundy, jak właśnie czuję się od ośmiu miesięcy. Osiem. Niemożliwe wydaje się być, że przez ten cały czas funkcjonuję będąc w mentalnej śpiączce. I jedyną aparaturą utrzymującą moje funkcje życiowe są te przeróżne dźwięki, najczęściej głośne. Linie melodyczne zamiast papilarnych.






Brak komentarzy:

Prześlij komentarz