Plany na dziś wieczór? Powspominam lipiec, potęsknię trochę, byle nie za dużo. Musi zostać mi coś na wieczność. Chyba dziś zrozumiałam coś bardzo ważnego. Miłość nie znika jak dym z papierosa. Nie obraca się też w popiół, który można strzepnąć szybkim ruchem z rękawa zimowego płaszcza. Miłość to uczucie, które jest jak księżyc. Nie można go przeoczyć, jest wielki i piękny. Daje znać o sobie w nocy, lecz w dzień także istnieje, mimo, iż go nie widzimy. Nie jestem typem kochliwej małolaty, która widzi pięknego chłopca i w mig zaczyna trzepotać rzęsami. Jestem raczej typem małej, szarej autodestrukcji, której ciało, niczym jedwab, obleka cholerna tęsknota. Dużo się smucę i jestem stała w uczuciach. I nie potrafię sobie poradzić w zimowe wieczory, bez twojego ciepłego uścisku. Ciepłego za sprawą uczuć, które do mnie żywiłeś lub po prostu z powodu lipcowych upałów.


za bardzo prawdziwe.
OdpowiedzUsuń