wtorek, 24 grudnia 2013

Plany na dziś wieczór?  Powspominam lipiec, potęsknię trochę, byle nie za dużo. Musi zostać mi coś na wieczność. Chyba dziś zrozumiałam coś bardzo ważnego. Miłość nie znika jak dym z papierosa. Nie obraca się też w popiół, który można strzepnąć szybkim ruchem z rękawa zimowego płaszcza. Miłość to uczucie, które jest jak księżyc. Nie można go przeoczyć, jest wielki i piękny. Daje znać o sobie w nocy, lecz w dzień także istnieje, mimo, iż go nie widzimy. Nie jestem typem kochliwej małolaty, która widzi pięknego chłopca i w mig zaczyna trzepotać rzęsami. Jestem raczej typem małej, szarej autodestrukcji, której ciało, niczym jedwab, obleka cholerna tęsknota. Dużo się smucę i jestem stała w uczuciach. I nie potrafię sobie poradzić w zimowe wieczory, bez twojego ciepłego uścisku. Ciepłego za sprawą uczuć, które do mnie żywiłeś lub po prostu z powodu lipcowych upałów.



1 komentarz: