Zmęczony, tak bardzo zmęczony okazywaniem prawdziwej miłości
Której większość nie ma nawet ochoty poczuć
Zobacz to co widziałem ja
Otwórz oczy i zrozum, że to jest prawdziwe
Ta pora roku przynosi ze sobą głęboką ciemność
Zgubiłem się, i raczej się już nie odnajdę
Skrzywiony, udręczony bólem
Wiem, że powinien czuć się wolny, ale śpiewam dalej ten smutny refren
Nie mogę spać, a jedzenie straciło smak
Boże, tak straszliwie dość mam tego miejsca
Której większość nie ma nawet ochoty poczuć
Zobacz to co widziałem ja
Otwórz oczy i zrozum, że to jest prawdziwe
Ta pora roku przynosi ze sobą głęboką ciemność
Zgubiłem się, i raczej się już nie odnajdę
Skrzywiony, udręczony bólem
Wiem, że powinien czuć się wolny, ale śpiewam dalej ten smutny refren
Nie mogę spać, a jedzenie straciło smak
Boże, tak straszliwie dość mam tego miejsca
Boję się wychodzić z domu, naprawdę. Przeraża mnie znieczulica społeczna i to, że za bycie sobą zostajesz skreślony na samym początku. Nie czuję się pewnie, każdy krok stawiam na cienkiej tafli lodu. Za odwagę trzeba płacić, strach jest za darmo. Jest mi dobrze ze swoim widzeniem świata. Słucham muzyki, której człowiek nie powinien słuchać, gdyż dołuje. Lecz to jakiś rodzaj masochizmu, wpędzanie się w głębsze nostalgie za nieznanym i wyczekiwanym. Oczywiście ran na duszy nie widać, prawda? Przecież mówię, wszystko w porządku. Przyłóż mi pistolet do skroni i rozchlap mój mózg na ścianie. Naprawdę, mówię, nie ma sprawy. Wszyscy się zmienili.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz