Wszystko dzieje się tak szybko, że nie nadążam się spieszyć. Źle sypiam ostatnimi czasy, a weekend dał mi w kość. Specyficzny smak wódki. Gorycz w ustach - azyl. A potem kilka, kilkanaście, kilkadziesiąt chwil ulotnego szczęścia tak nietrwałego jak to tylko możliwe, których teraz nawet nie pamiętam. No i papierosy. Muszę puścić z dymem stres i napięcie, bo moja głowa chce eksplodować od nadmiaru brudnych marzeń oraz małych bitew na poligonie myśli. Czas na gorący prysznic, kubek kawy i Skinsów. Po co się przemęczać, mam na to czas - od nigdy do zawsze.



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz